|
Działacze w Ojczyźnie i na emigracji politycznej. Lech Wałęsa, Gdańsk.
wtorek, 09 września 2008
Lech Wałęsa: Kto współpracował z SB
![]() ![]() ![]() http://sowa.beeplog.de/17379_130382.htm reakcja , who´s who Kto współpracował z SB http://groups.google.de/group/sowa-frankfurt/browse_thread/thread/abc3aa41fceabce3?hl=pl Lech WALESA verlinkt vor 0 Minuten Gdańsk, 8.8.2007 http://25lat.blox.pl Aufnahme: SOWA Europäisches Magazin http://groups.google.de/group/sowa-frankfurt archiv:
piątek, 27 czerwca 2008
Ewangelia Judasza: CHWAŁA AGENTOM! eine Dokumenation mit dem Titel "Wer ist Anna Wantynowicz?"
“Lech Wałęsa dopuścił się 27 czerwca 2008 roku wygłoszenia pochwały agentów zbrodni popełnionych na Narodzie Polskim. Nie ma przedawnienia dla zbrodni ludobójstwa! pochwała agentów jest przestępstwem” Wałęsa: to moje ostatnie słowa - idźcie do diabła!
Lech Wałęsa zapowiedział, że prawdopodobnie poda do sądu autorów książki "SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii" oraz prezesa IPN. Gość Salonu Politycznego Trójki czeka teraz na opinie prawników w tej sprawie. Były prezydent podkreślił, że w polskim prawie historycy i dziennikarzy są bezkarni i mogą pisać nieprawdę. Lech Wałęsa dodał, że może oskarżyć autorów i prezesa IPN o niszczenie autorytetu. Dies ist der Cache von Google von http://wiadomosci.onet.pl/1777826,11,walesa_szykuje_pozwy_do_sadu,item.html. Es handelt sich dabei um ein Abbild der Seite, wie diese am 27. Juni 2008 19:34:08 GMT angezeigt wurde. Die aktuelle Seite sieht mittlerweile eventuell anders aus. Weitere Informationen Liebe Freunde,nach diesem freudvollen, ereignisreichen und spannenden Wochenende mit unserer Am Freitag, 26. September um 21.00 Uhr "STRAJK - Die Heldin von Danzig". > -----Ursprüngliche Nachricht----- *----- Original Message -----
piątek, 04 kwietnia 2008
by mieć partnerów do dzielenia się władzą i własnością Polaków, nieznanych KOR-owców promowano po nazwisku już w grudniu 1981
Fw: zyd Borusewicz z KOR-u zalozyl Wolne Zwiazki w Gdansku z nim zyd Gwiazda i zyd Wyszkowski; teraz wyszkowski zaczyna bawic sie w Kabale? zydowskie wrozenie z liczb? czy od czytania wypocin zyda Polak juz nie dostaje owlosienie miedzy palcami, a na policzkach zyda? KrólZnaki czasów "Na dzień wyrzeczenia się przez Polskę niepodległości polski sejm wybrał dzień urodzin Judasza i Prima Aprilis. Na potwierdzenie tej decyzji polski senat wybrał dzień śmierci Jana Pawła II. Zapewne, tak jak musiał umrzeć stary i chory Karol Wojtyła, tak musiało umrzeć marzenie o niepodległej Polsce. Krótko to marzenie trwało, zresztą ogarnęło niewielu, i było zwalczane przez przemożne siły." więcej... >>> http://www.wyszkowski.eu (...) Lecha Wałęsy nie trzeba bronić. Lecha Kaczyńskiego też nie trzeba bronić. Obu tych uczestników bandyckiej zmowy w Magdalence broni ich naiwna może nieco wiara w siłę potęgi Boskiej Opaczności zademonstrowana przez jednego prezydenta RP w katedrze św. Jana przy wypraszaniu z katedry oklaskami biskupa- Polaka przemienionego jak u Apulejusza w ubeckiego cwela, a przez drugiego prezydenta RP okazana księdzu Jankowskiemu przy zgłaszaniu do chrztu świętego własnej córki, dla której Katolik i Polak obrał imię, pod którym zasłynęła na świecie brytyjska potęga masońska (...).
wtorek, 18 września 2007
Karol Modzelewski: Bronię sędziów za to, że mnie skazali w PRL-u na lata 1965-67, 68-71, 81-84
w rozumieniu teologii chrześcijańskiej SZATAN nie jest tylko mitologiczną personifikacją zła w świecie, ale istniejącym bytem ![]() Karol Modzelewski - Samuel Mendel, Marek Edelman, Jacek Kuroń - Icek Kordblum trzej żydzi odznaczeni przez żyda Aleksandra Kwaśniewskiego - Izaaka Stoltzmana orderem "Orla Bialego" Ordery Kwaśniewskiego Towarzysze z Unii
piątek, 24 sierpnia 2007
Lech WaŁęsa mówi tylko tyle, ile może powiedzieć; Anna Walentynowicz, wsparcie, Drogi do "wolności"
Lech Wałęsa: Walentynowicz była przeciwko Solidarności (...) Wświetle ostatnich wydarzeń i polityki historycznej prowadzonej przez Pałac Prezydencki z udziałem Walentynowicz Wyszkowskiego, Macierewicza i innych czuję się w obowiązku przypominać prawdy. (...) Komuniści wiedzieli doskonale, że każde uderzenie w "Solidarność" i Wałęsę to osłabienie opozycji i jej walki. A największe osłabienie pochodziło od kolegów. Przodowała w tym - przyznaję z żalem - Anna Walentynowicz - matka chrzestna jednej z moich córek. Wtedy, w walce, nie przejmowałem się tym, ciągnąłem wózek do przodu. To był czas prawdziwych zmagań. Lekceważyłem nawet jej słowa wypowiedziane w moim domu kilka dni po strajku sierpniowym, że Wałęsa już zrobił swoje, może odejść, potrzebujemy nowego lidera. Wtedy lekceważyłem, dziś jednak jest czas wyjaśnień i prawdy historycznej. Chcę wiedzieć i wzywam do tego instytucje powołane do szukania prawdy historycznej o podjęcie prac i ustalenia. Po pierwsze, wiele dokumentów dowodzi temu, że Pani Walentynowicz w swoich działaniach przeciwko mnie i "Solidarności" była inspirowana przez bezpiekę. Najbardziej znany przypadek, o którym sama mówiła, to fałszywki przekazane jej przez SB, a wymierzone we mnie. Jak opowiadała, w pierwszym odruchu wyrzuciła je do kosza. Później jednak uwierzyła w nie i wierzy do dziś, a taką wiarę szerzy wszędzie, gdzie się pojawia. Pytam więc, dlaczego dała się przekonać i komu? Dlaczego w pewnym momencie uwierzyła SB i rozsyłała przekazane jej fałszywki? Po drugie, w jakiej Solidarności działała i jakie miała zasługi Pani Walentynowicz, skoro nazywana jest "matką Solidarności"? To jasne, że przywrócenie jej do pracy - i mnie - było jednym z pretekstów do ogłoszenia strajku w 1980 roku, ale później Pani Walentowicz nie uczestniczyła już w walce "Solidarności". Swoją walkę toczyła, ale chciałbym wiedzieć w imię czego i z kim? Nam nie pomagała. Jaka była jej rola w latach 80., bo Solidarność wiele korzyści z tej roli nie miała. Matką jakiej "Solidarności" jest więc nazywana? Może ja nie wiem o istnieniu jakiejś innej. "Solidarność od początku istnienia działała na zasadach demokracji. I to w wyniku tych zasad Pani Walentynowicz została wykreślona z listy członków przez legalne struktury Związku. Czy można mieć pretensje do kolegów ze Związku, którzy nie chcieli w swoich szeregach osoby kalającej własne gniazdo ku uciesze komunistów? Z tego samego powodu I Walne Zebranie Delegatów Związku w lipcu 1981 roku - 600 osób reprezentujących ponad 370 tys. członków - nie wybrało Pani Walentynowicz na I Zjazd Krajowy. Bezpieka tak pisała o niej w swoich raportach, a cytuję z dokumentu SB dostępnego w internecie wydanego w Gdańsku, dnia 08.12.1983: Anna Walentynowicz "starała się wykorzystać wszystkie spotkania z członkami NSZZ "Solidarność", sympatykami tego związku oraz ludnością wielu regionów naszego kraju do szkalowania, ośmieszania, wytykania nieudolności władz administracyjnych kraju, oraz członków PZPR, nie szczędziła również wielu słów krytyki pozbawionej jakiejkolwiek argumentacji w większości bezpodstawnej i szkalującej czysto związkowy nurt NSZZ "Solidarność". I dalej czytamy: "W trakcie powyższych spotkań nawiązywała ona liczne znajomości w większości z osobami znanymi naszej służbie z długoletniej wrogiej działalności. Postawa reprezentowana przez A. Walentynowicz oraz dyskredytowanie wielu postępowych działaczy związkowych NSZZ "Solidarność" było jedną z głównych przyczyn pozbawienia wymienionej mandatu delegata na I Zjazd NSZZ "Solidarność", oraz wykluczenia jej z Komisji Zakładowej NSZZ "Solidarność" Stoczni Gdańskiej im. Lenina". W czasach walki osłabienie głównej siły opozycyjnej to było nic innego jak działanie na korzyść komunistów. I kolejny dowód. Tak donosiła bezpieka - materiały archiwalne, publikowane, ale jakoś nie zauważone: "Z posiadanegorozpracowania operacyjnego wynika, że po konferencji prasowej rzecznika rządu w dn. 24.10. br figurantka (czyt. A. Walentynowicz) /zgodnie z założeniami planu opracowanego na Wydziale II Biura Studiów/ nasiliła ataki na Lecha Wałęsę. W rozmowach z wieloma osobami podkreślała ona, że Wałęsa jest niekonsekwentny w swoich przemówieniach obiecując ludziom różne rzeczy i nie dotrzymując następnie słowa". Czyj plan był tu więc realizowany? Czy plan "Solidarności", czy kogoś innego? I dalej czytamy w kwitach bezpieki: "Ponadto w rozmowach ze swoimi znajomymi sugeruje, że należałoby powiedzieć "Lechu obiecałeś dać, gdzie są te pieniądze - nie ma tych pieniędzy - won, my ciebie nie uznajemy" - mówiła Pani Walentynowicz w 1985 roku. Dziś koledzy nazywają Panią Walentynowicz "matką Solidarności. Nie odbieram nikomu zasług, ale żądam prawdy i wyjaśnień po latach! Jedno wyjaśnienie - pieniądze, o których mowa powyżej to też była od początku do końca akcja SB, w której wykorzystano Walentynowicz przeciwko mnie. Są na to dowody. Po trzecie wreszcie, może warto cofnąć się do czasów dawniejszych. Jak więc wytłumaczyć, że Pani Walentynowicz należała do Związku Młodzieży Polskiej, szefowała stoczniowej Lidze Kobiet jeszcze w latach 60. Była nawet przodownicą pracy, dostała mieszkanie, pojechała na festiwal młodzieży do Berlina. Dorobiła się w tamtych czasach czterech krzyży zasługi PRL! Nie są to najlepsze dowody opozycyjnej karty. Nie wiem, na ile takie doświadczenia wpływały na jej działalność w latach 80. Chcę wierzyć w szczere nawrócenie na ideały antykomunizmu. Wytłumaczyć antysolidarnościowych zachowań z lat 80. lat w czasach prawdziwej morderczej walki - nie potrafię. Felieton dla Wirtualnej Polski ----- Original Message ----- Sent: Wednesday, August 19, 2009 7:13 AM Subject: Re: Fwd: Moj glos do dyskusji w sprawie p. Jaruzelskiego i
Kuklinskiego
niedziela, 15 lipca 2007
środa, 13 czerwca 2007
wtorek, 15 maja 2007
Są ubekami; są dowody, że Solidarność zatrudniała agentów Służby Bezpieczeństwa
Ludzie sprawujący najwyższe godności w Polsce, obdarzający sie nawzajem najwyższymi orderami państwowymi za udział w ruchu Solidarność, stanowiskami państwowymi oraz pensjami, oskarżają się też nawzajem w 2007 roku o to, że byli kapusiami, tajnymi współpracownikami Służby Bezpieczeństwa. Najpierw zrobił to Andrzej Gwiazda w stosunku do Lecha Wałęsy, potem Bogdan Borusewicz w stosunku do Andrzeja Gwiazdy, teraz Lech Wałęsa oskarża Gwiazdę, a Gwiazda Borusewicza. To nie jest objaw choroby umysłowej, jak chciałby sądzić pan dr. czy też profesor Władysław Bartoszewski, którego pracy doktorskiej Polacy chyba jeszcze nie poznali, a żydzi nie wystawili jeszcze jego osoby do Pokojowej Nagrody Nobla i Kapituły Orderu Odrodzenia Polski, bo zamiast niego wystawili kobietę, która nie używa tytułów naukowych. Jest to niestety przykra dla agentów Służby Bezpieczeństwa prawda, że są na to dowody, iż Niezależny Samorządny Związek Zawodowy Solidarność założyła sobie w 1980 roku żydokomunistyczna Służba Bezpieczeństwa, żeby przejść po trupie tego związku zawodowego na najwyższy stopień rozwoju komunizmu, w którym to cała władza nad Polakami i prawie cała własność Narodu Polskiego jest już tylko i wyłącznie w rękach żydokomunistów, czasem nawet w trzecim albo i w czwartym pokoleniu. Instytut Pamięci Narodowej Komisja Scigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu Oddziałowe Biuro Udostępniania i Archiwizacji Dokumentów w Katowicach, wystawił 28 lipca 2006 roku Notę dotyczącą danych identyfikacyjnych informatorów Służby Bezpieczeństwa. Zgodnie z protokołem z 17 października 2006 roku notę tę odebrał Stefan Kosiewski, który 4 stycznia 2005 roku wystąpił o odtajnienie danych osobowych informatorów Służby Bezpieczeństwa, noszących kryptonimy: "IREK" oraz "MARTA". We wtorek, 19 grudnia 2006 r. została ta nota opublikowana w internecie m.in. dlatego, że TW "Marta" nr rej. 48434 to była Zawada Barbara, sekretarka Zarządu Regionu NSZZ Solidarność a Stefan Kosiewski wysłał miesiąc wcześniej, 7 listopada 2006 roku przez ten sam internet a także na papierze listem poleconym, pismo do przewodniczącego Zarządu Regionu Sląsko-Dąbrowskiego Solidarności Pana Piotra Dudy i do dzisiaj nie otrzymał odpowiedzi na to pismo, a przecież Kodeks Postępowania Administracyjnego obowiązuje chyba w Polsce każdego Dudę, który utrzymuje się ze środków publicznych. Wobec wspomnianych na wstępie enuncjacji składanych przez wysokich dostojników i wobec braku odpowiedzi przewodniczącego Regionu Sląsko-Dąbrowskiego Solidarności Piotra Dudy na wysłany do niego list polecony, zodnie z dowodem nadania z 21.11.06, należy postawić otwarcie pytanie, czy tw "MARTA" utrzymywana jest do dzisiaj na posadzie sekretarki Zarządu Regionu w Katowicach? Czy też utrzymywane są w Zarządzie Regionu Sląsko-Dąbrowskiej Solidarności zwyczaje wypracowane za czasów prześladowania Polaków przez żydokomunistycznych kapusiów Służby Bezpieczeństwa? Ze względu na to, że pismo dotyczyło utworzenia przez Wojewodę Śląskiego Funduszu Zadośćuczynienia, treść pisma warta jest przytoczenia w tym miejscu: Frankfurt nad Menem, 7 listopada 2006 roku Szanowny Panie Przewodniczący, pismem z 11.10.br. /w zał. / zwróciłem się do Premiera RP z wnioskiem o przekazanie z środków finansowych, które umożliwią sfinansowanie w Województwie Śląskim Funduszu Zadośćuczynienia. Utworzenie tego Funduszu pozwoli na zadośćuczynienie ofiarom komunistycznych złoczyńców, które tak samo jak ja nie chcą dochodzić sprawiedliwości przed sądami w Ojczyźnie. Wyjaśniam, że jestem w posiadaniu Umowy o pracę pomiędzy Zarządem Regionu Sląsko-Dąbrowskiego NSZZ Solidarność a Obywatelem Kosiewski Stefan zawartej 26.11.1981 r. na czas nieokreślony. Żadna ze Stron nie rozwiązała tej umowy. Nie rozwiązał tej Umowy także Komisarz zawieszonego NSZZ Solidarność, który zaprzestał w styczniu 1982 r. wypłacania mojej pensji. Wyjaśniam dalej, że utraciłem moje wynagrodzenie za cały 1982 rok nie w wyniku wprowadzenia stanu wojennego, lecz na skutek zastosowanych w stosunku do mojej osoby represji niezgodnych z Dekretem o stanie wojennym, który był częścią zbrodniczych działań komunistów w stosunku do Narodu Polskiego. Zbrodnie te nie ulegają przedawnieniu. Złoczyńcą był w tym wypadku Komisarz zawieszonego NSZZ „Solidarność” Zarząd Regionu Śląsko-Dąbrowskiego, którego w odpowiedzi na zastosowane wobec mnie represje pozwałem przed Terenową Komisję Rozjemczą (do Sądu Pracy w PRL). Rozprawa przed Terenową Komisją Rozjemczą 7.12.1982 r. nie zakończyła się żadnym postanowieniem, gdyż pozwany (Urząd Miejski w Katowicach) nie stawił się na rozprawę. Nie odczytano mi żadnego postanowienia. Nie przysłano żadnego postanowienia na piśmie, gdyż takowego nie było. W tej sytuacji mam prawo do otrzymania zaległej pensji dziennikarza za 1982 rok wraz z należnymi odsetkami. Z Kancelarii Prezydenta RP otrzymałem też radę, żeby zwrócić się o pomoc do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich/ w zał. moje pismo z 10.10.br. http://rpo.blox.pl W rozmowie z panią Elżbietą Sołtysek, Dyrektorem Gabinetu Wojewody Sląskiego podtrzymałem 17. 10. 2006 r. wolę otrzymania zadośćuczynienia na innej drodze, niż sądowa. Chciałbym zainteresować Pana moją sprawą, gdyż może ona skłaniać także do podjęcia inicjatywy ustawowaczej pozwalającej na zadośćuczynienie w wielu innych wypadkach. Zachęcam do zapoznania się z krótką relacją filmową z tego spotkania. http://livedigital.com/content/1127336 Z szacunkiem i podpis. Do dzisiaj ten dwuminutowy film, w którym pada nazwisko i przewodniczącego Solidarności Sniadka i przewodniczącego Regionu Dudy, obejrzało ponad dwa i pół tysiąca ludzi a warto chyba, żeby obejrzało jeszcze trochę więcej chociażby dlatego, że ma on wartość dokumentu historycznego ze względu zarówno na treść wspomnianego pisma (postulowanane utworzenie przez Wojewodę Śląskiego Funduszu Zadośćuczynienia) jak i na bohaterów filmu - polskich, katolickich i narodowych opozycjonistów z lat siedemdziesiątych, współzałożycieli Solidarności na Sląsku: Kazimierza Switonia oraz nadawcę listu do przewodniczącego śląsko-dąbrowskiej Solidarności, wysłanego jako polecony jeszcze w 2006, a nie w pełnym podejrzeń i zarzutów Roku Pańskim 2007. Z Frankfurtu nad Menem mówił Stefan Kosiewski Kazimierz Switon, Stefan Kosiewski,Barbara Jedrzejczak, Elzbieta Soltysek (p.o. Dyrektor Gabinetu Wojewody Slaskiego), O Fundusz Zadoscuczynienia. Katowice 17.10.2006 http://livedigital.com/content/1127336 Podczas czwartkowego przesłuchania kandydatów do kolegium IPN popierany przez PiS Gwiazda stwierdził, iż nie można wykluczyć, że Borusewicz był agentem, a strajki w sierpniu 1980 roku mogły być inspirowane przez SB. http://25lat.blox.pl/2007/05/czy-zydoekolog-Gwiazda-stawia-na-szczerosc.html http://25lat.blox.pl/2007/03/zydzi-z-KOR-u-i-82-agentow-SB-na-I-Krajowym.html View this on LiveDigital
wtorek, 27 marca 2007
żydzi z KOR-u i 82 agentów SB na I. Krajowym Zjeździe Solidarności w 1981 r. - Misja Specjalna w TVP 26.03.2007
IPN ujawnił, że Służba Bezpieczeństwa miała 82 (słownie: osiemdziesięciu dwóch tajnych współpracowników) pośród około ośmiuset delegatów obradujących na I Krajowym Zjeździe Solidarności w hali gdańskiej Olivii. Odnowiona TVP (nie przez Urbana, lecz Urbańskiego) zaprosiła w związku z tym do studia programu Misja Specjalna 4 (słownie: czterech) byłych działaczy Solidarności: Bogdana Borusewicza, Andrzeja Gwiazdę, Henryka Wujca (tych trzech z KOR-u) oraz Ryszarda Bugaja (z Unii Pracy). Do studia zaproszony został także Andrzej Friszke (ur.1956), który na Zjeździe obecny był jako dziennikarz. Henryk Wujec, zamiast wypowiadać się na zadany temat , przypomniał napisy na murach w Gdańsku: KOR to żydzi. Wspominał także po nazwisku Polaków (tzw. prawdziwych Polaków), którzy wygrali w demokratycznych wyborach na Zjeździe z żydami: Bugajem i Romaszewskim. Ten fakt zwycięstwa Polaków nad żydami należy wprawdzie do historii Solidarności, nie na taki jednak temat Henryk Wujec miał się wypowiadać. Przypomniał zaś o tym niejako niechcący obwiniając bezpodstawnie i bezczelnie o współpracę z SB tylko i wyłącznie grupę tych tych tzw. prawdziwych Polaków, którzy przeszkadzali żydom z KOR-u w całkowitym panowaniu nad Zjazdem. Bogdan Borusewicz nie wspomniał w audycji słowem o swoich rozmowach z oficerami Służby Bezpieczeństwa (Hodysz) i o kontaktach, które utrzymywał z agentem z NRD (co miał mu za złe Lech Wałęsa) , ale niejako dla odwrócenia od siebie uwagi rzucił w audycji tak samo nieopatrznie, niewinnie i niechcący podejrzenie o współpracę z SB na Andrzeja Gwiazdę. Jeżeli bowiem było tak, że Borusewicz przeczytał akta IPN-u dotyczące aktywności 82 agentów SB na Zjeździe Solidarności i nie znalazł w nich najmniejszej wzmianki o tym, żeby Służba Bezpieczeństwa zainteresowała się tą rzekomo największą bombą podłożoną na Zjeździe pod system komunistyczny, jaką było zaproponowane przez Andrzeja Gwiazdę Przesłanie do ludów Europy Wschodniej, a nawet po Zjeździe Solidarności ani KGB, SB, Stasi, ani żaden czeski, czy bułgarski łącznik nie zainteresował się tą sprawą, to po co Borusewicz wspomniał o tym w audycji nie wyciągając ze stwierdzenia faktu żadnych wniosków? Czy chciał tylko wskazać na fakt, że SB nie pytała o to, co dobrze znała? Odtworzone z taśmy głosy: Lecha Wałęsy, Jerzego Buzka i Andrzeja Rozpłochowskiego nie nawiązywały bezpośrednio do temtu 10 procentowej zawartości cukru w cukrze, dopełniły więc czary goryczy. Bo czyż maszynista kolejowy Andrzej Rozpłochowski po powrocie z emigracji polityczenj do Ameryki nadal nie nabrał dystansu do wydarzeń sprzed ćwierć wieku? Czy nie rozumie tego, co przerabiają w Polsce na studiach dzieci, że Zjazd Solidarności był w planach SB tylko jednym z elementów eskalacji napięć w kraju? Czy Andrzej Gwiazda zapomniał o awanturniczej wypowiedzi w Radomiu dzisiejszego profesora Modzelewskiego, że odwraca kota ogonem o 180 stopni i nie chce dostrzec, że agresywne wypowiedzi Modzelewskiego i paru innych prowokatorów zostały przez SB nagrane i wykorzystane do wspomnianej eskalacji napięć w kraju. Lech Wałęsa ma prawo pamiętać aktywność SB na Zjeździe Solidarności tylko i wyłącznie przez pryzmat wspomnień swojej osoby, bo był głównym bohaterem na Zjeździe nie tylko, kiedy został wybrany na przewodniczącego związku ale i wtedy, gdy wypowiadał się za Solidarność i kontaktował się z komunisytcznym rządem Jaruzelskiego, za plecami Zjazdu. Nie znam niestety, nie pamiętam tekstu artykułu, czy reportażu, który napisał wtedy zatrudniony po studiach jako dziennikarz obecny na Zjeździe w Gdańsku Andrzej Friszke . Marian Jurczyk, z którym rozmawiałem w hali Olivii dla tygodnika Solidarność Jastrzębie, wspomniał w naszej rozmowie (jako drobną rzecz) teleks, który wysłał Wałęsa do rządu bez konsultowania ze Zjazdem, który w czysie swojego trwania był statutowo najwyższą władzą Solidarności. Profesor Friszke publikuje książki na temat losów państwa polskiego i narodu, niewątpliwie skorzysta jeszcze w przyszłości z okazji do rozmów z tymi uczestnikami obrad Zjazdu Solidarności, którzy nie byli na liście płac Służby Bezpieczeństwa i nie korzystali z milionowej pomocy finansowej Kongresu Stanów Zjednoczonych, którą pokwitował Wałęsa, a odebrał KOR-owiec Bronisław Geremek, dzisiaj też historyk, profesor. Czy profesor Jerzy Buzek, któremu powierzono w pewnym momencie prowadzenie obrad, nie postawił sobie nigdy w życiu pytania o źródło zamętu, który spowodował przekazanie mu steru Zjazdu? Strach przed spojrzeniem w oczy prawdzie zdeterminował wielomówność Borusewicza, splątanie mowy Wujca i krasomówcze wysiłki Andrzejów: Gwiazdy oraz Friszke. Podtrzymywanie mitów o bohaterskich członkach i współpracownikach KOR-u oraz niezłomnych przywódcach Solidarności służy skutecznie budowaniu legend osób zajmujących w Polsce publiczne stanowiska, posiadających moc i wpływy, mogących decydować o obsadzie foteli prezesów i dyrektorów telewizji, o dostępie do publicznej kasy. Nie zabroni jednak polskiemu dziecku ze szkoły podstawowej zapytać o historyczną prawdę. O to, czy tylko SB miała swoich agentów na Zjeździe Solidarności? A wojskowy kontrwywiad to nie zatrudniał agentów, jeżeli miał pozycję budżetową na ten cel taką samą jak Służba Bezpieczeństwa? Czy nie było w Gdańsku Marynarki Wojennej PRL? A czy STASI to tylko przez jednego KOR-owca była penetrowana? A rozmów z KGB to żaden działacz Solidarności nie prowadził? Nie słyszał Andrzej Rozpłochowski o kilkudziesięciu "doradcach z ZSRR" zatrudnionych oficjalnie na etatach w Hucie Katowice? Misja Specjalna nadana w TVP 26 marca 2007 roku była, ze wszech miar i jak by na nią nie spojrzeć, niedobrym programem telewizyjnym.
poniedziałek, 05 marca 2007
Chiny i Solidarnosc: drzac przy tym, ze pies na lotnisku je wyczuje
Solidarnosc - firma cukiernicza - zawitala do Chin, i mozna - przynajmniej w Shanghaju - kupic zarowno Zlotego Adwokata, jak i znakomite Sliwki w Czekoladzie. Cieszy nie tylko ekspansja polskiej firmy na ten rynek, ale rowniez to, ze teraz nie trzeba bedzie przewozic kilogramow Sliwek z Polski, drzac przy tym, ze pies na lotnisku je wyczuje i poddane zostane konfiskacie. Solidarnosc w ChinachPosted by: "Jarek Szymanski [Gmail]" jarek.szymanski@gmail.com willow123cnFri Mar 2, 2007 9:43 pm (PST)http://groups.yahoo.com/group/polska-chiny/
niedziela, 17 września 2006
Wałęsa z Kaczyńskim na zjeździe "Solidarności" 2006 r. - Gdańsk, I Zjazd NSZZ "Solidarność" 1981 r.
Wałęsa. - Mam wkład ojcowski w ten związek, więc przyjadę. Dzisiaj nie jestem już w związku, bo jestem emerytem. Pożegnam się z kolegami i samym sobą. "Solidarność" zaprosiła na zjazd także prezydenta Lecha Kaczyńskiego. - Jego obecność nie będzie mi przeszkadzać, kiedyś on był jakimś małym członkiem, więc ma prawo być na zjeździe - stwierdził Wałęsa. ![]() Gdańsk, I Zjazd NSZZ "Solidarność" 1981 r. Foto: Tadeusz Kluba, tygodnik "Solidarność Jastrzębie" ...Głosowanie odbywa się 2 października, na krótko przed godziną 14. delegaci wrzucają karty wyborcze do sześciu urn, ustawionych w dwóch końcach sali. Każda z kart zawiera nazwiska czterech kandydatów. Trzy z nich należy skreślić. Po kilkunastu minutach głosowanie zakończone. Delegaci zaczynają opuszczać salę obrad. Wychodzę na zewnątrz hali „Olivii”. Przy schodach dostrzegam Lecha Wałęsę... http://www.bloggercrab.com/blogs/sowa/12662/ W trybie ustawy Prawo Prasowe, ustawy o dostępie do informacji publicznej, oraz przede wszystkim w oparciu o art. 63 Konstytucji RP zwracam się do Pana prezydenta jako Głowy Państwa, osoby publicznej, z następującymi pytaniami:... http://www.bloglines.com/blog/sowa?id=4
czwartek, 29 czerwca 2006
Zytówka obawia się o powagę urzędu, a Lech Wałęsa obalił komunę bez obaw
Zytówka obawia się o powagę urzędu, a, czy to Polska urzędem stoi? Czy może to jeszcze na przykład jeden jakiś podły szantaż, albo niecna groźba szantażu naruszyć to, czego nigdy nie było i nie ma? Tak jak nie było i nie ma skarbu w Ministerstwie Skarbu, w którym ta Gilowska robiła za ministra? - A jeśli nic na tę Zytę nie ma, żadnych kwitów, papierów, haka ani kitu, to czego się ona boi? Czym ją ten UB-ek wprowadzający w błąd tak postraszył? - A po co ją tamten zwolnił, co ją teraz znowu do żłobu przygarnia? Czy nie wystarczy to już tych gupich kroków w rządzie, który nie wie, jak ma upaść? Bo na przykład w takim Israelu to był problem, z tym tak zwanym rządem, palestyńskim, który nie miał z czego dziesiątkom tysięcy swoich nauczycieli, policjantów i urzędników pensje płacić. I ten rząd nie płacił miesiącami, i nie mieli z czego żyć, kobiety, dzieci. Unia Europejska, do której te Ministerstwo Skarbu płaci rocznie składkę z Warszawy, tzw. frycowe, ulitowałła się wreszcie i postanowiła wypłacić dla tych rodzin palestyńskich 105 milionów Euro, za pominięciem tego antyżydowskiego rządu palestyńskiego, co go żydzi w Israelu i w Europie nie muszą przecież uznawać. Bo tego rządu już nie ma, tak jak Zytówki nie ma w Ministerstwie Skarbu, którego w Polsce też nie ma. To przez jedną noc ten problem został rozwiązany: wjechały czołgi sojusznicze do tej Strefa Gazy administrowanej bez kasy, bo lud był bez chleba i trzeba było coś zrobić, żeby się te miliony obiecanych Euro nie rozeszły po kościach. Czy jakaś partia w Polsce odezwała się coś w tej sprawie? Czy jakiś rząd, stronnictwo, platforma, radio Maryja, albo pojedynczy chociaż dziennikarz, czy polityk się przejął - jak Gilowska - powagą chwili? Czy pomyślał chociaż jeden w Polsce, żeby się spotkać i pogadać z prawdziwym przedstawicielem Narodu? Chociażby tego narodu, który miał te pieniądze od Polskiego Narodu dostać? Jeden tylko Lech Wałęsa 30 czerwca o godzinie dziesiątej spotyka się z Ambasadorem Palestyny w Polsce. Ale czy Wałęsa to polityk? Tak sobie ułożył ten Wałęsa program dnia, że o godzinie dziewiątej zje śniadanie w Instytucie Lecha Wałęsy, a o 12 obiad. A gdzie ten Ambasador będzie jadł? A kiedy wreszcie Lech Wałęsa przestanie wyzywać od "Dezerterów" swoich kolegów z Solidarności, którzy musieli zabierać manatki nie przymierzając jak jaki arab? A nie powinni byli wyjechać z Polski - jak słusznie Lech Wałęsa zauważa. Wątpliwa przeszłość Gilowskiej dla Kaczyńskich i premiera Marcinkiewicza nie jest już wątpliwa, chociaż Gilowska do Sądu Lustracyjnego się nie stawiła. Polska nie stoi powagą urzędu; można robić cuda na urzędzie jak na juwenaliach, bo przykład idzie z góry, tu kliknij, żeby posłuchać meldunku kandydata na Prezydenta Reczypospolitej, a przy okazji: słuchaj, Jezu, jak ci śpiewa lud. Jeżeli zaś będzie ktoś chciał zjeść wspólnie kolację, to nie jak Polak z Palestyńczykiem, ale rzeczowo i na temat. Bo przez ostatnie dwa stulecia Polska nie zawsze była. A nawet jak już była, to przeważnie w opałach. Polaków jednak nikt nigdy nie powstrzymał, żeby zrobili wciąż coś dla Ojczyzny i Narodu, zwłaszcza kiedy nie szło już nic zdziałać. Stan Dawid Ligoń 22:59, kultur , SOWA http://sowa.beeplog.de/17379_138409.htm
wtorek, 13 czerwca 2006
ludzie z KOR-u (w 1980) i z wyboru (Kiszczaka - w Magdalence 1989) i z przedmową Spiewaka w 2005
Lech Bądkowski Magdalenka - po nazwisku: http://ma.blox.pl/2005/04/Narod-wiedzial-juz-w-1989-r.html |
Archiwum
Ostatnie notki
Zakładki:
EU-Fotos
FREUNDE - PRZYJACIELE
IN POLEN - w POLSCE
KOSIEWSKI
Księga - Gästebuch
KULTUR
LITERATUR
Narodowi socjaliści - komuniści - inne
NASZE - UNSERE
POLONIA i Polacy za granicami RP
SOWA
SOWA RADIO
SOWA VIDEO
UNIA & POLSKA
YES - POLAND
<
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||