|
Działacze w Ojczyźnie i na emigracji politycznej. Lech Wałęsa, Gdańsk.
poniedziałek, 29 września 2008
esnips.com/web/bolek
czwartek, 27 września 2007
Skonka, Leszek Jerzy w PKN przesunięty do: Stalinogranty - Fundusze Unijne na stalinizm
Osoby rozpracowywane Akta prokuratorskie IPN Wr 33/195 (III Dsn 9/82/WrVI)
Sporządzanie i rozpowszechnianie na terenie Wrocławia publikacji bezdebitowych
czwartek, 18 maja 2006
Leszek Skonka: Próbowano chyba poprosić więcej działaczy „S”,
----- Original Message ----- From: Pamiec Narodu Sent: Thursday, May 18, 2006 9:19 AMSubject: Czy już można mówić prawdę o Solidarności? ROZLICZENIE „SOLIDARNOŚCI” Wrocławska Telewizja zaproponowała mi udział w programie rozliczeniowym z działalnością „Solidarności” we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku. Wyraziłem chętnie zgodę, bo temat wydawał się ważny, potrzebny i oczekiwany od 25 lat przez społeczeństwo. Wciąż bowiem istnieją skrajne oceny roli i wielorakich skutków tej organizacji i wydarzeń z nią związanych . Ewidentnym przykładem tego były w sierpniu 2005 alternatywne obchody 25 rocznicy strajków i powstania „Solidarności”. Liczyłem więc na to, że może uda się wreszcie po 25 latach nakazu milczenia powiedzieć prawdę, a przynajmniej zbliżyć się nieco do niej. Uważałem, że po 25 latach dorosło i dojrzało nowe pokolenie, które powinno poznać prawdę o tamtych wydarzeniach, ich sprawcach, o ich osiągnięciach, sukcesach, a także o błędach i niepowodzeniach. M.in. dlatego, by nie popełniać podobnych błędów w przyszłości. (6) Niestety rozczarowałem się i chyba nie tylko ja. Redakcja Telewizji nie miała wcale zamiaru przybliżyć ludziom prawdy, ale utwierdzić w przekonaniu, że wszystko odbywało się w minionym ćwierćwieczu prawidłowo, tak, jak powinno, tylko byli przywódcy i działacze nie powinni się ze sobą tak głośno kłócić, wzajemnie obwiniać, zwalczać, bo to psuje pozytywny, sielankowy obraz przeszłości. Przypomniała mi się niedawna surowa, ale dość trafna ocena mediów, a zwłaszcza telewizji, że nadal kłamie. Oto fragment tej oceny: „Jeśli chodzi o tzw. środki przekazu, to mamy tam do czynienia z różnymi rodzajami kłamstwa w rodzaju komunistycznym – a więc kłamstwo dla celów politycznych.(...) Ludzie, którzy nauczyli się za czasów rosyjskich, że praca w telewizorze polega na okłamywaniu tzw. ( przez komunistów) ludności. ( ...) kłamią jak się da i ile się da. W telewizorze kłamią nie tylko programy telewizyjne – także rozrywkowe, literackie, muzyczne, jakie tylko są. Gdyby w telewizorze powiedzieli, że Mickiewicz napisał Pana Tadeusza, a Chopin koncert f-mol , to też byłoby to kłamstwo. Telewizja ma w sobie coś z króla Midasa, tyle, że czego się dotknie, zmienia się nie w złoto, lecz w gówno. Ten rodzaj kłamstwa wydaje się zresztą niezbyt ważny, ponieważ jest oczywiste, że telewizja kłamie. Ważniejsze i ciekawsze jest kłamstwo tych, którzy opisując Polskę – nie bardzo wiedzą, że kłamią . IAR/PAP, MFi / 2003-11-11 16:15:00 Mimo tych krytycznych ocen wziąłem udział w audycji telewizyjnej. 7 maja, w niedzielę, w TV Wrocław odbyło się spotkania z byłymi działaczami wrocławskiej „Solidarności” pod roboczym tytułem „Rozliczenie „Solidarności”. Próbowano chyba poprosić więcej działaczy „S”, tamtego okresu, m.in. Józefa Piniora, Leszka Budrewicza i innych, ale się nie zjawili. W rezultacie w spotkaniu udział wzięli: Władysław Frasyniuk, dr Kornel Morawiecki i ja - Leszek Skonka. Na Sali była także publiczność. Prowadząca nagranie wyraźnie faworyzowała Władysław Frasyniuka i Kornela Morawieckiego. Najpierw dopuściła solo Frasyniuka i pozwoliła mu na długi monolog zakończony dialogiem z nim. Frasyniuk obszernie mówił o sobie, to co zawsze, o osobistych osiągnięciach, wyolbrzymiając je i przypisując sobie zasługi innych działaczy np. że to on zorganizował i przewodził strajkiem sierpniowym, a następnie kierował całym Zarządem Regionu, jak walczył w stanie wojennym i odbudowywał Związek na Dolnym Śląsku… Przedstawił sielankowy obraz stosunków panujących w „Solidarności”, a przemilczał skrzętnie spory i walki wewnętrznej, przyczyny konfliktów wśród członków i działaczy, błędy i niepowodzenia. Nie wspomniał o swoich w stanie wojennym związkach z gen. Czesławem Kiszczakiem i współpracy z SB w przygotowywaniu rozmów w Magdalence i przy „okrągłym stole”. (8) Po zakończeniu wystąpienia Frasyniuka redaktor prowadząca nagranie dopuściła do głosu dra Kornela Morawieckiego i mnie. Najpierw pozwoliła Kornelowi Morawieckiemu odczytać oświadczenie z KOR- owskiego Biuletynu Dolnośląskiego sprzed strajkiem przed 25 laty, które zawierało werbalne poparcie strajku na Wybrzeżu. Nie wiadome było czemu to miało służyć, co miało to znaczyć? Czy tylko by zabrać czas. Mnie dopuszczono na krótko do głosu i przerywano, gdy chciałem udowodnić, że Frasyniuk kłamie i unika odpowiedzi na konkretne pytania dotyczące przebiegu strajku w sierpniu 1980 we Wrocławiu, ludzi, którzy te strajki organizowali, nimi kierowali, a po ich zakończeniu zostali brutalnie usunięci za związkową działalność przez kierownictwo „Solidarności” opanowane przez KOR i inne siły antyrobotnicze i antyzwiązkowe. Redaktorka uważała, że podnoszenie przeze mnie tych spraw, zwłaszcza genezy strajków i ich skutków, to akcenty polityczne, a ona chce uniknąć polityki. Byłem dobrze merytorycznie, na piśmie, przygotowany do dyskusji, toteż próbowałem, ale bezskutecznie podnieść ważne problemy, m.in. przekonać na podstawie dowodów, że strajki w sierpniu miały charakter wyłącznie ekonomiczno-społeczny i przebiegały pod hasłem – socjalizm tak, wypaczenia – nie; że po zakończeniu strajku kierownictwo „Solidarności” zaniechało realizacji owych 21 postulatów i przekształciło ruch związkowy w partie polityczną, że od początku było nastawione antyrobotnicza, anty pracowniczo, a po ustaleniach w Magdalence i przy ‘”okrągłym stole” stawała się coraz jawniej antyspołeczne, antynarodowe, a nawet antypolskie. Właśnie dzisiejszy działacze polityczni wywodzący się z dawnego kierownictwa „Solidarności” nie chcą dopuścić do ujawnienia prawdy o przeszłości, o przyczynach, przebiegu i celach strajków, przyznać, że ludzie pracy domagali się wówczas polepszenia warunków życia, większego i faktycznego udziału w rządzeniu w państwem „robotniczo-chłopskim”, a nie anty-pracowniczego kapitalizmu. Dlatego protestowali pod hasłem – „Socjalizm – tak, wypaczenie – nie; „więcej socjalizmu - mniej wypaczeń”. Natomiast kierownictwo „Solidarności” zmieniło to hasło, które w ich programie wyrażone było odwrotnie:„ więcej wypaczeń- mniej socjalizmu”. Różnica między związkami pracowniczymi , a partiami politycznymi jest diametralnie różna, co kierownictwo „Solidarności” uparcie przemilczało. Każdy związek zawodowy był i jest zawsze tworzony przez ludzi pracy w celu obrony ich interesów przed pracodawcami, a każda partia, każdy ruch polityczny, zawsze powstaje i dąży do uczestniczenia w sprawowaniu władzy. Chciałem zacytować na poparcie tego stwierdzenia wypowiedź Jana Pawła II, który skrytykował „Solidarność” za wejście w politykę i tym samym poniechanie obrony ludzi pracy. Leszek Skonka: bo wszystko zło w minionym 25-leciu odbywało się pod tym szyldem
Dawni działacze „S” wmawiali i nadal twierdzą, że to rzekomo ludzie pracy, domagali się powrotu do kapitalizmu, do nędzy, głodu, bezrobocia, bezdomności, żebrania za chlebem u obcych, przekazania majątku wypracowanego przez wiele pokoleń rodzimym i obcym oszustom, złodziejom… Chciałem dowieść , że była to świadoma zbrodnia przeciw ludziom pracy i za nią powinno się surowo rozliczyć i ukarać sprawców. Historia zna przykłady takich rozliczeń krzywd, choćby podczas Wielkiej Rewolucji Francuskiej 1789, Komuny Paryskiej 1870 czy bliższej czasowo Wielkiej Rewolucji Bolszewickiej 1917r. Zemsta i kara ludzi pracy może być okrutna. Odmienną ocenę transformacji ustrojowej niż Frasyniuk wyraża Janusz Korwin Mikre, jego zdaniem „80 proc. obecnych tzw. polityków, to banda oszustów i złodziei. Powinni siedzieć w więzieniach a nie w ławach poselskich czy senackich”. "Ja naprawdę uważam, że rządzą nami bandyci, złodzieje, oszuści i agenci bezpieki " . Zdaniem autora właściwie rządzi w Polsce " trochę Rząd, trochę mafia, trochę Kościół Rzymsko-katolicki, trochę związki zawodowe, trochę masoneria, trochę Sejm, trochę konfederacje pracodawców, trochę sądy, trochę Senat... Jeśli więc mówię, że jesteśmy rządzeni przez bandytów - to dotyczy to większości wymienionych powyżej ciał - nie tylko P.T. Członków Rządu!” "Angora" ( nr 32/ 99) Kandydaci PO do parlamentu – przypadkowa zbieranina. Okrągły stół, – Komu będzie przekazywana władza, decydował przy nim generał Czesław Kiszczak i jego mocodawcy. I jak każdy dobry minister spraw wewnętrznych przekazywał władzę, po prostu swojej agenturze. Cała ich wspólna taktyka jest taka, że głupi Polacy mają glosować na zmianę: raz na komunistów, raz na ich agentów. Żeby wyborcom się wydawało, że mają jakiś wybór.” Janusz Korwin Mikke o klasie politycznej (Magazyn Tygodniowy” 10.08,2001). W innym miejscu tenże działacz stwierdza, „To jest bandycki ustrój, nienawidzę tego ustroju i ja z tym państwem będę walczyć! To nie jest moje państwo. (wywiad red Najsztubem z JK Mikke 12 sierpnia 2005 w „Przekroju) Nie umożliwiono mi także przedstawienie dowodów poparcia mojej wypowiedzi poprzez zacytowanie własnej opinie i znanych działaczy obywatelskich, którzy uważają że w ciągu minionych 25 lat, a zwłaszcza ostatnich 16, od układów w Magdalence i przy „okrągłym stole”, Polska niczego pozytywnego nie osiągnęła, a przeciwnie poniosła większą klęskę, niż w czasie 123 lat okresu rozbiorów, 6 lat wojny i okupacji hitlerowskie i 35 lat rządów PRL-u: Straciła natomiast największy skarb w życiu każdego człowieka, każdej społeczności, każdego państwa i narodu – NADZIEJĘ. Polaków nie potrafili zgnębić i pozbawić nadziei przez 123 lata trzej zaborcy, Hitler i Stalin, władcy PRL… Udało się to dopiero kierownictwu „Solidności”.(4) Mówię wyraźnie – „SOLIDARNOŚCI” bo wszystko zło w minionym 25-leciu odbywało się pod tym szyldem i dziś nadal broni się tej nazwy oraz wszystkiego złego co się z nią wiąże, a czynią to także tu panowie Frasyniuk i Kornel Morawiecki… Frasyniuk - uczestnik „okrągłego stołu”, desygnowany, jak Wałęsa i im podobni przez gen. Czesława Kiszczaka, unikał tego tematu (7) Redaktor prowadząca zadała też pytanie, co dała „Solidarność” i transformacja społeczeństwu i konkretnie Frasyniukowi i mnie. Frasyniuk wykręcał się od konkretów, twierdził, że jego majątek nie jest tak wielki, jak się ludziom wydaje, że dorobił się dzięki pracowitości, ryzyku, szczęściu i jest zadowolony z ustrojowych przemian, do których się przyczynił. Ja stwierdziłem, że choć jestem w tu w mniejszości i w słabszej pozycji, to należę do tej części społeczeństwa, które przegrało, niczego III Rzeczypospolitej nie zawdzięcza – NICZEGO. Wszystko co, zdobyłem zawdzięczam Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, a ścisłej pracy społeczeństwu tamtego okresu, które na mnie łożyło i dzięki niemu, jako chłopiec ze środowiska robotniczego i robotnik. pracując i ucząc się zdobyłem maturę, ukończyłem studia uniwersyteckie, doktorat, przygotowanie do habilitacji, otrzymałem mieszkanie, kupiłem samochód (syrenkę, fiata 125 i 126 p.). W okresie studiów uniwersyteckich, doktoranckich i habilitacji otrzymywałem cały czas stypendium (oprócz płatnego urlopu). III RP nie dała mi nic, raczej zabrała i gnębiła bardziej niż komunistyczne władze PRL, a dziś otrzymuje 800 złotych emerytury. Dlatego rozumiem tych, którzy ludzi pokroju Frasyniuka uważają za oszustów i zdrajców, którzy zostawił związkowców i stali się biznesmenami. (8) Nie udało mi się także na tym spotkaniu poruszyć bardzo ważnego, wstydliwego i bolesnego problemu narodowego - spraw ludzi pokrzywdzonych w przeszłości, najpierw w PRL , a następnie przez „okrągłostołową” +Solidarność+ oraz przedstawić udziału SB w wyznaczaniu składu uczestników rozmów z ramienia „Solidarności”, w Magdalence i przy „okrągłym stole”, zwłaszcza ustalaniu przez SB kierownictwa tworzonej na nowo „Solidarności oraz sterowaniu polityką kadrową w III RP, np. przy obsadzaniu stanowisk w rządzie, administracji państwowej, samorządowej, parlamencie, w wojsku, policji, SB… Dzięki „Solidarności”, głównie układom po 1989 roku władza znalazła się w rękach jeszcze gorszych osób, niż przed sierpniem 1980 roku. Od 1989 roku do dziś, dobór kadry kierowniczej w kraju nie ma nic wspólnego z postulatami wysuniętymi przez strajkujących w sierpniu 1980 r., by kadrę kierowniczą dobierać według kwalifikacji, a nie przynależności partyjnej. Nie ma żadnych zmian, nadal kierownicze stanowiska obsadzane są z klucza partyjnego, kwalifikacje nie mają żadnego znaczenia! Stanowiska zajmują kryminaliści, dyletanci, pospolici durnie! ( 2, 3, 7) Kierownictwo „Solidarności” brutalnie zwalczyło, metodami stalinowskimi działaczy o postawach związkowych, domagających się realizowania owych 21 postulatów, lub mających krytyczny stosunek do postępowania władz związkowych. Z reguły tych ludzi uważano za wrogów, pomawiano bez jakichkolwiek podstaw, dowodów, poszlak o współpracę z SB. Teraz, kiedy okazało się , że byli niewinni, że mają certyfikat IPN o statusie pokrzywdzonego, nikt z dawnych łajdaków nie chce ich przeprosić i przyczynić się do naprawienie krzywd. Przeciwnie. Owi łajdacy mają pretensje i żal do skrzywdzonych, że okazali się niewinni. A ci łajdacy są nadal na wysokich, ważnych i wpływowych stanowiskach. Stąd smutny wniosek, że obecny czas nie sprzyja jeszcze ujawnianiu prawdy i rozliczaniu przeszłości. Być może, że także społeczeństwo, zwłaszcza część uwikłana w niedawną, niechlubną przeszłość nie jest zainteresowana i gotowa do poznania wstydliwej i przykrej prawdy. Dr Leszek Skonka 1. Współorganizator i współkierujący strajkiem w sierpniu 1980 roku we Wrocła 2. wiu . 3. Członek prezydium w pierwszym składzie Zarządu Regionu Dolnośląskiego NSZZ. Organizator i prowadzący pierwsze kursy ( jeszcze w czasie strajku) na temat organizowania i działania związkowego, a następnie w MKZ po zakończeniu strajku, dla działaczy i organizatorów nowych związków. 4. Sprzeciwiał się wprowadzaniu KOR-u i upolitycznieniu Związku, zerwaniu Umowy Gdańskiej , awanturnictwu politycznemu. Chciał by związek nie wychodził poza swój statut. Za swą postawę oskarżony został publicznie bez jakichkolwiek podstaw o rzekome sprzyjanie PZPR, działanie na szkodę Związku , współpracę z SB .Usunięty ze wszystkich funkcji , również ze Związku i spotwarzony publicznie, bez prawa do obrony , skazany na karę śmierci cywilnej. 5. Założyciel i przewodniczący istniejącego od 1988 roku Komitetu Pamięci Ofiar Stalinizmu w Polsce oraz Instytutu Badań Stalinizmu i Patologii Władzy, zbudował w 1989 roku pierwszy w Polsce i na świecie Pomnik Ofiar Stalinizmu we Wrocławiu. Założyciel w 1990 r. Stronnictwa Sprawiedliwości Społecznej.
Leszek Skonka: SB RZADZIŁA SOLIDARNOŚCIĄ - ŹRÓDŁA
ŹRÓDŁA 1) SB RZADZIŁA SOLIDARNOŚCIĄ Czy istniała możliwość, by bez akceptacji SB ktoś mógł zajmować jakieś ważne kierownicze stanowisko w powstającej po sierpniu 1980 r. "Solidarności"? Czy w czasie rozmów w Magdalence i przy "okrągłym stole" mogły brać udział osoby bez akceptacji gen. Kiszczaka i gen, Jaruzelskiego? Są to pytania retoryczne. Dlatego gen. Kiszczak dumnie powtarza, że faktycznie "Solidarnością" od początku kierowały Służby Bezpieczeństwa. I trzeba mu wierzyć. Dr Leszek Skonka - b. działacz opozycji przedsierpniowej ( Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela i organizator Wolnych Związków Zawodowych) usunięty we wrześniu 1980 r, ze ścisłego kierownictwa Dolnośląskiej "Solidarności", na żądanie SB i KOR-o Solidarności ( 2 ) Janusz Korwin Mikke o klasie politycznej (Magazyn Tygodniowy” 10.8,001) 80proc. obecnych tzw. polityków, to banda oszustów i złodziei. Powinni siedzieć w więzieniach a nie w ławach poselskich czy senackich. Kandydaci PO do parlamentu – „ Przypadkowa zbieranina”. Okrągły stół, – „ Komu będzie przekazywana władza, decydował przy nim generał Czesław Kiszczak i jego mocodawcy. I jak każdy dobry minister spraw wewnętrznych przekazywał władzę, po prostu swojej agenturze. Cała ich wspólna taktyka jest taka, że głupi Polacy mają glosować na zmianę: raz na komunistów, raz na ich agentów. Żeby wyborcom się wydawało, że mają jakiś wybór.” (3) OCENA TRANSFORMACJI USTROJOWEJ W POLSCE PRZEZ BOHGDANA PORĘBĘ (Społeczeństwo) „ oduczone myślenia państwowego, które było podstawą myślenia i walki poprzednich pokoleń Polaków, nie dostrzega faktu, iż walczyć przeciw PRL nie tyle poszerzała zakres wolności ile zamieniała podległość jednemu kolonizatorowi na drugiego. Widziało ono w ZSRR nie jego państwowy imperializm a wyłącznie ideologię. Polska Ludowa po 1956 roku i 68 wraz z wyzwalaniem sie z władzy żydokomuny stawała się coraz mniej ideologiczna a coraz bardziej państwowa. Atak na to państwo nastąpił w czasie gdy nabierało coraz bardziej narodowego charakteru a więc coraz bardziej poszerzało zakres uniezależniania sie od ZSRR. To oczywiście było coraz mniej wygodne dla przegranych w 56 i 68. Toteż gdy USA przystąpiły do realizacji planu Brzezińskiego przebudowy świata w kierunku uczynienia USA jedynym hegemonem, dotychczasowi wykonawcy sowietyzacji Polski, przewerbowali sie w agenturę USA czyli dobrze płatny KOR. . Znając polskie tęsknoty niepodległościowe, stworzyli masową, narodową i katolicką Solidarność (nazwa narzucona przez Modzelewskiego zgodna z przedwojenną lożą masońską i nazwą żydowskich agend). Ani przez minutę w tych rachubach i planach nie odgrywał roli interes polskiej racji stanu. Narodowa i katolicka "S" miała być tylko trampoliną do powroty międzynarodówek do władzy. Tak tworzyła się przepojona nienawiścią do Polski elita, która przy okrągłym stole podzieliła się władzą z najbardziej kosmopolitycznymi kręgami PZPR ze szkoły Rakowskiego, którego beniaminkiem był jego wychowanek Kwaśniewski. I ci ludzie zawsze nastawieni wrogo do polskiego patriotyzmu stali sie wraz z masońską częścią "S" wykonawcami planu kolonizacji Polski. Dlatego głównymi hasłami politycznymi "S" stały się proniemieckie hasło "precz z Jałtą" i prożydowskie: rehabilitacja 1968. Zresztą, zaraz po zdobyciu władzy, siły korowskie zlikwidowały masową a więc mogącą być grozną dla nich "S", po której została tylko mokra, ale nasycona miliardami dolarów plama na honorze Polaków: "Gazeta Wyborcza". Żeby to zrozumieć, trzeba pojąć, jak zwodnicze są dziś hasła antykomunistyczne. Prawdziwym komunistom nie jest już do niczego potrzebny komunizm. Oni zlikwidowali komunizm wtedy gdy stracili w nim oparcie w działaniu przeciw narodowi i gdy mieli już w rękach o wiele silniejszy instrument zniewolenia ludzkości: globalizm. Ideologię dążącą do nowego, bankierskiego ZSRR mającego powstać na gruzach państw narodowych. Stworzyli poligon doświadczalny dla swej idei: Wspólnotę Europejską. Dlatego jej największymi kompradorami stali się byli bolszewicy i ich potomkowie. Żeby ten mechanizm zrozumieć, trzeba położyć na ołtarzu Ojczyzny swój solidarnościowy triumfalizm. Zrozumieć, że nasze najszczersze intencje posłużyły naszym odwiecznym wrogom do budowy podwalin rozbioru państwowego świadomościowego i moralnego Polski. Trudno to zrozumieć ludziom, którzy biorą od 16 lat udział w tzw." transformacji" Jednym z nich jest p. Jackowski. Najlepiej rozumieją to założyciele "S", wyrzuceni przez kompradorski układ poza nawias. Spotkałem takich sporo podczas pobytu w USA. Ci pierwsi zrozumieli oszukańczy mechanizm. Może teraz, gdy Polska ma być umieszczona w rdzeniu przyszłej wojny światowej poprzez zamianę obcych baz rosyjskich na obce amerykańskie ( podczas gdy białoruskie rakiety są wymierzone w Polskę) przyjdzie i dla innych moment otrzeźwienia. A zwykle traktowani przez nas z ironią Czesi jak widać zrozumieli sytuację od dawna. Nie przejęli na swe terytorium więzień USA z Kuby. Myślę, że obronią się też przed obcymi bazami na swym terytorium. U nich nie było ogłupiających haseł ""jak nie Unia to Białoruś". I mimo zmiany ustroju nie pozrywali jak Geremek wszelkich więzi kooperatywnych z Rosją. I nie przeszkodzi im to też w członkostwie w NATO. Ale nie pchają się w nim na pierwszą linię. Piłsudski powiedział: "cała sztuka rządzenia Polakami polega na stałym podsycaniu pożądanych emocji". Wrogowie Polski opanowali te prawdę do końca. Warto o tym przypomnieć w rocznicę niepodległości. Bohdan Poręba Leszek Skonka: ZNISZCZONE NADZIEJE POLAKÓW
( 4 ) ZNISZCZONE NADZIEJE POLAKÓW Wielu pokoleniom Polaków od wieków towarzyszyła nadzieja. Przez wieki żyli i umierali z nią. W świadomości kolejnych pokoleń kształtowała się wizja wymarzonej ale wyidealizowanej Polski. Wyidealizowany obraz dawnej Polski przez Kraszewskiego, Mickiewicza, Słowackiego, Sienkiewicza,, Żeromskiego (Przedwiośnie, Szklane domy) Owa wizja w zderzeniu z rzeczywistością po odzyskania niepodległości po 1918 rozczarowała społeczeństwo ale tłumaczono wówczas jej niedoskonałość długim letargiem państwa i nawałem trudnych problemów i zadań w jego tworzeniu po 123 lata niewoli. W końcowej fazie PRL wizji podobnie wyidealizowanej Polski roztaczały ruchy nacjonalistyczne, w których przewodził m. in. Leszek Moczulski. Twierdził, że Polacy to inteligentny, mądry i patriotyczny Naród, wystarczy tylko odzyskać niepodległość b stworzyć doskonałe państwo. Wszystkiemu złu winni są inni, obcy, a przede wszystkim okupacja sowiecka i służący im gorliwie polskojęzyczni rodacy. Wystarczy pozbyć się sowieckiej kurateli, a Polacy potrafią się tak zorganizować, wybrać takie władze, takich przewodników, że kraj i Naród odrodzą się bardzo szybko, bo Polak potrafi… Zakładał jednak, że warunki sprzyjające nie nastąpią w krótkim i możliwym do przewidzenia czasie, że może to nastąpić najkrócej w ciągu kilku dziesięcioleci . Dlatego dlatego odległego celu Moczulski stworzył Konfederację Polski Niepodległej. Zarówno Moczulski, jak i inni nacjonaliści, którzy sami określali się jako niepodległościowcy warunkowali odzyskanie niepodległości w momencie opuszczenie kraju przez ostatniego żołnierza radzieckiego. Jednakże po nastąpienia tego aktu umilkły nagle tego typu głosy i zaczęto szukać nowych wykrętów np. że potrzeba więcej czasu, że trzeba zwalczyć bierność społeczeństwa, usunąć z życia publicznego b. członków PZPR, tropić agentury SB i KGB, wreszcie, że społeczeństwo jest do niczego, że z nim niczego zmienić się nie da i należy je wymienić. Toteż w ostatnich latach zmagań ze złem Polacy zrezygnowali z dalszej walki o Polskę. Postanowili albo opuścić Ją albo pozostać ale na statucie emigrantów wewnętrznych. Fizycznie więc są obecni nadal w kraju ale duchowo poza nim. I tak się skończyły marzenia o III Rzeczypospolitej Szklanych Domów. Leszek Skonka (5) Papież: "Solidarność" popełniła błąd (6) A BYŁA ŚWIETOŚCIĄ!! Nigdy wcześniej i nigdy potem czegoś takiego nie było, nigdy w dziejach, z wyjątkiem odzyskania państwowości, nie byliśmy tak solidarni, tak zjednoczeni, jak w latach 80-tych! To wszystko zniszczyli szemrani wodzowie, którzy wykreowali się na związkowych przywódców. Ci co walczyli, co stworzyli Solidarność, zostali usunięci w cień, wielu usunięto na margines życia, władztwo przejęła swołocz! To ci ludzie z mentalnością kryminalistów dążyli do przejęcia władzy nie mając pojęcia o jej sprawowaniu. Okrągły stół gwarantował im uczestnictwo w rządach, a to dawało możliwość zdobycia majątku za pomocą kradzieży, zawłaszczania, niewyobrażalnej korupcji! Do rozmów zasiedli nie ci, którzy powinni tam zasiadać. Wbrew opiniom wszystkich do niego niedopuszczonych, okrągły stół był doskonałym rozwiązaniem, przekreślał marzenia twardogłowych o krwawej rewolucji do ostatniego robotnika, którą oni kierowaliby z zagranicy! Okrągły stół to jedyny zdany egzamin z odpowiedzialności za Polskę! Od tego mementu rozpoczęła się degradacja Solidarności, a przejęcie przez nią władzy było nieszczęściem! Solidarność nie miała, i do tej pory nie ma kadr zdolnych do rządzenia państwem. Mazowiecki nie miał żadnych kwalifikacji, żadnego doświadczenia, żadnych predyspozycji, by zostać premierem. Fatalną decyzją było powołanie na ministra finansów Leszka Balcerowicza, który nie miał i nie ma, żadnego przygotowania, żadnej praktycznej wiedzy, do pełnienia takiego urzędu, to tylko teoretyk ekonomii! By było sprawiedliwie, Balcerowicz nie ukrywał braku kwalifikacji przed Mazowieckim, a mimo tego został powołany na ministra finansów! To był eksperyment na żywej tkance Narodu, który się kompletnie nie powiódł, a mimo to nadal jest kontynuowany! To Balcerowicz nadał kierunek przemian gospodarczych, w jego wizji przekształceń były cyfry i prognozy, nie było i nie ma miejsca dla człowieka! Miliony ludzi straciło pracę, tysiące zakładów przeszło w prywatne ręce lub celowo zostały zrujnowane! Zyskiem zbrodniczego eksperymentu Balcerowicza było zduszenie ogromnej inflacji, kosztem, nie morze, a ocean biedy milionów ludzi! Nadany kierunek przemian trwa do dziś, zmieniają się tylko rządy i nazwiska kontynuatorów zbrodniczej polityki gospodarczej! Robotnicy podejmując walkę o lepsze, domagali się w postulatach od władz PRL prawa do godnego życia. W postulacie 8 żądali;Podnieść zasadnicze wynagrodzenie o 2 tysiące złotych na miesiąc jako rekompensatę wzrostu cen; dla przypomnienia za czasów Gierka pracownicy nie płacili żadnych podatków, również nie płacili ZUS! Dziś najniższa renta to 320 złotych, najniższa płaca to 630 złotych, żadne z tych dochodów nie pokrywa kosztów utrzymania nawet przez tydzień! Czy ktoś słyszał o podwyżkach rekompensujących wzrost kosztów utrzymania? W postulacie 13 żądali; Wprowadzić zasady doboru kadry kierowniczej na zasadach kwalifikacji, a nie przynależności partyjnej; Od 1989 roku do dziś, dobór kadry kierowniczej nie ma nic wspólnego z postulatem, nie ma żadnych zmian, nadal kierownicze stanowiska obsadzane są z klucza partyjnego, kwalifikacje nie mają żadnego znaczenia! Stanowiska zajmują kryminaliści, dyletanci, pospolici durnie! Postulat 14; Obniżyć wiek emerytalny kobiet do lat 50, mężczyzn do lat 55. Leszek Skonka: FRASYNIUK W SŁUŻBIE GEN. KISZCZAKA - SB RZADZIŁA SOLIDARNOŚCIĄ -
(7) FRASYNIUK W SŁUŻBIE GEN. KISZCZAKA W emigracyjnym wydawnictwie w Kanadzie ukazały się relacje z okresu stanu wojennego internowanego wiceprzewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” Mirosława M. Krupińskiego, działającego obecnie bardzo aktywnie w Australii. Autor w latach 1982/1983 przebywał wraz w Frasyniukiem w więzieniu w Łęczycy. Twierdzi on, że Frasyniuk agitował wówczas za współpracą ze Służbami Bezpieczeństwa, kierowanymi przez gen. Kiszczaka. Służby te usilnie zabiegały wówczas o pozyskiwanie wśród bardziej znaczących internowanych potencjalnych uczestników do rozmów w Magdalence i przy „Okrągłym Stole”. Krupiński wyjaśnia dlaczego nie od razu ujawnił pewnych faktów dotyczących działalności Frasyniuka: (…) w czasie kiedy interesy „Solidarności „ jako całości były dla mnie pierwszoplanowe, tego aspektu „solidarności więziennej” nie poruszałem, aby obrazu „S” nie psuć. Teraz w roku 2001, zaczynają docierać do mnie, układające się w całość dalsze fragmenty politycznej prostytucji, których dalej maskować powodów nie mam. (…) I dalej pisze o swoich podejrzeniach wobec agenturalnej roli Frasyniuka: „Gdzieś na przełomie lat 82/83 przywieziono do Łęczycy Władysława Frasyniuka. Przez kilka dni trzymano go oddzielnie, a następnie „dokwaterowano” do nas. Było nas już wtedy ponad dziesięciu i od czasu do czasu zmieniano nam strategicznie cele. Po jednej z takich roszad znalazłem się sam na sam z Frasyniukiem w małej celi z czteroma pryczami. Zastanawiałem się nad celem takiej rozrzutności metrażowej – cele były zwykle przepełnione, tutaj, pomimo dwóch pustych prycz nie dokwaterowano nam nawet wtyczki ( byli tacy). Najmniej machiawelicznym wytłumaczeniem mogło być, że cela miała dobry podsłuch i chciano posłuchać naszych rozmów. Rozbawiony pomyślałem, że słuchających spotka raczej zwód, bo Frasyniuka za tytana intelektu raczej nie uważam, – zatem szans na ekstrawertyczne dyskusje z mojej strony nie było. W jakimś jednak stopniu się pomyliłem – Władek miał dziwnie wiele do powiedzenia. Nie mówił wprawdzie własnym językiem tylko cytatami z Michnika, Kuronia & Co, ale mówił zadziwiająco wiele, zadziwiająco płynnie. Wręcz recytował. Nie było w tym „prawie monologu”, nic o „Solidarności”, członkach KK , której obaj byliśmy, ani o sytuacji Polski, której wykładnikiem była nasza obecność w Łęczycy. Było natomiast wiele o strategii dojścia do władzy i o władzy tej przyszłym składzie. A ów referowany skład był z grubsza, taki jak to dziś bym określił pomagdalenkowy - czyli Frasyniuka idole, Frasyniuk i ci, co z nimi trzymać będą. ( …) Do tej pory nie jestem pewien, co było powodem tej wylewności. (…) Może inspiracja Kiszczaka, & Co, którzy mogli uważać mnie za kandydata przyszłego magdalenkowca? Może wreszcie frasyniukowe mniemanie, że nikt okazji przyłączenia się do przyszłej władzy się nie oprze i będzie o jej względy czynem i lojalnością zabiegał? Najbardziej dziś prawdopodobna wydaje mi się mieszanina wszystkich trzech powodów, – bo przecież ktoś musiał nam to tet a’ tet w pół pustej celi zorganizować, a mój +wykładowca teorii dorwania się do przyszłej władzy+ mówił otwarcie, jak do swojego. A Ja go nieszczęsny zbyłem, jak głupiego dzieciaka i wyśmiałem (nie zwracając nawet uwagi na spodziewany podsłuch i Frasyniuka własne walory intelektualne , wywołując najpierw zdziwienie i konsternacje, następnie wyraźną wrogość. Musiał jakiś plan w stosunku do mnie się w tedy rypnąć. …Czyj? Była jeszcze później jakaś próba z jego strony podsunięcia mi do podpisania deklaracji, że uważam TKK (Tajna Komisja Krajowa, przyp. LS) za jedyną siłę przewodnią i reprezentację „Solidarności” i społeczeństwa, a kiedy i to wyśmiałem, zostaliśmy wrogami, bo ja go po prostu lekceważyłem. Lekceważyłem niesłusznie – jak dowiodła późniejsza Magdalenka, której prescenariusz było mi dane wysłuchać w cztery oczy od Władysława Frasyniuka w więzieniu w Łęczycy na początku roku 1983. (s 92-.97), podkr. L.skonka x/ Mirosław M. Krupiński, Zaułki zbrodni, Ottawa.2005, wydawca Anna Kozłowska (8) DLACZEGO FRASYNIUK BOI SIĘ LUSTRACJI ? Jest kilka bardzo istotnych powodów skłaniających Frasyniuka do występowania przeciw lustracji i ujawnianiu zawartości teczek. Dlatego nie stara się sam w IPN o świadectwo pokrzywdzonego, bo chyba by go nie otrzymał. Oficjalnie twierdzi, że nie interesuje go, kto na niego donosił i co SB o nim pisała. W rzeczywistości boi się, że społeczeństwo dowie się o jego prawdziwej roli w "Solidarności", a także przy okazji o takich jej filarów i przywódców Unii Wolności, jak Mazowiecki, Geremek, Modzelewski, Barbara Labuda, Pinior, Marcin Święcicki, Balcerowicz i o setkach im podobnych. Społeczeństwo może się dowiedzieć, dlaczego, z czyjej inicjatywy niektórzy działacze "Solidarności" i Unii Wolności zostawali po 1989 roku wojewodami, prezydentami miast, posłami, ministrami? Skąd Frasyniuk, skromny związkowiec miał miliony na założenie własnej drogiej, o zasięgu międzynarodowej firmy transportowej ? Czy i jakie zlecenia wykonywał dla SB,dla KOR-u, Sorosa i jakie czerpał z tego korzyści? Frasyniuk to szmatława postać. Poznałem go w czasie sierpniowego strajku i sam go na początku lansowałem powierzając mu funkcję rzecznika prasowego Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego (byłem członkiem Prezydium Komitetu Strajkowego odpowiedzialnym za sprawy organizacyjne strajku). Po zakończeniu strajku zaproponowałem go do pierwszego składu Zarządu MKZ – (Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego) NSZZ. Jednakże już po kilku dniach pokumał się on z ludźmi KOR-u. Skaperował go do walki przeciw działaczom o związkowych postawach, Karol Modzelewski. Z polecenia i przy pomocy KOR-u, wyeliminował związkowego działacza – pierwszego przewodniczącego MKS i MKZ Jerzego Piórkowskiego. Następnie usuwał wszystkich działaczy, którzy przejawiali gotowość realizowania Umowy Gdańskiej, sprzeciwiali się upolitycznieniu ruchu pracowniczego oraz przekształcaniu go w partię polityczną dla zdobywania władzy. Jaki to był związkowiec świadczy jego obecny stosunek do własnych pracowników, którym zabronił tworzenia związków w jego przedsiębiorstwie. A w ogóle ten b. pseudo "związkowiec" wypiął się na tych, dzięki, którym swego czasu tak się wzbogacił i politycznie zaawansował. ( L. Skonka) 1. Współorganizator i współkierujący strajkiem w sierpniu 1980 roku we Wrocławiu .Członek prezydium w pierwszym składzie Zarządu Regionu Dolnośląskiego NSZZ. Organizator i prowadzący pierwsze kursy ( jeszcze w czasie strajku) na temat organizowania i działania związkowego, a następnie w MKZ po zakończeniu strajku, dla działaczy i organizatorów nowych związków. 2. Sprzeciwiał się wprowadzaniu KOR-u i upolitycznieniu Związku, zerwaniu Umowy Gdańskiej , awanturnictwu politycznemu. Chciał by związek nie wychodził poza swój statut. Za swą postawę oskarżony został publicznie bez jakichkolwiek podstaw o rzekome sprzyjanie PZPR, działanie na szkodę Związku , współpracę z SB .Usunięty ze wszystkich funkcji , również ze Związku i spotwarzony publicznie, bez prawa do obrony , skazany na karę śmierci cywilnej. Założyciel i przewodniczący istniejącego od 1988 roku Komitetu Pamięci Ofiar Stalinizmu w Polsce oraz Instytutu Badań Stalinizmu i Patologii Władzy, zbudował w 1989 roku pierwszy w Polsce i na świecie Pomnik Ofiar Stalinizmu we Wrocławiu. Założyciel w 1990 r. Stronnictwa Sprawiedliwości Społecznej. |
Archiwum
Ostatnie notki
Zakładki:
EU-Fotos
FREUNDE - PRZYJACIELE
IN POLEN - w POLSCE
KOSIEWSKI
Księga - Gästebuch
KULTUR
LITERATUR
Narodowi socjaliści - komuniści - inne
NASZE - UNSERE
POLONIA i Polacy za granicami RP
SOWA
SOWA RADIO
SOWA VIDEO
UNIA & POLSKA
YES - POLAND
<
|