|
Działacze w Ojczyźnie i na emigracji politycznej. Lech Wałęsa, Gdańsk.
Blog > Komentarze do wpisu
Lech WaŁęsa mówi tylko tyle, ile może powiedzieć; Anna Walentynowicz, wsparcie, Drogi do "wolności"
Lech Wałęsa: Walentynowicz była przeciwko Solidarności
(...) Wświetle ostatnich wydarzeń i polityki historycznej prowadzonej przez Pałac Prezydencki z udziałem Walentynowicz Wyszkowskiego, Macierewicza i innych czuję się w obowiązku przypominać prawdy. (...) Komuniści wiedzieli doskonale, że każde uderzenie w "Solidarność" i Wałęsę to osłabienie opozycji i jej walki. A największe osłabienie pochodziło od kolegów. Przodowała w tym - przyznaję z żalem - Anna Walentynowicz - matka chrzestna jednej z moich córek. Wtedy, w walce, nie przejmowałem się tym, ciągnąłem wózek do przodu. To był czas prawdziwych zmagań. Lekceważyłem nawet jej słowa wypowiedziane w moim domu kilka dni po strajku sierpniowym, że Wałęsa już zrobił swoje, może odejść, potrzebujemy nowego lidera. Wtedy lekceważyłem, dziś jednak jest czas wyjaśnień i prawdy historycznej. Chcę wiedzieć i wzywam do tego instytucje powołane do szukania prawdy historycznej o podjęcie prac i ustalenia. Po pierwsze, wiele dokumentów dowodzi temu, że Pani Walentynowicz w swoich działaniach przeciwko mnie i "Solidarności" była inspirowana przez bezpiekę. Najbardziej znany przypadek, o którym sama mówiła, to fałszywki przekazane jej przez SB, a wymierzone we mnie. Jak opowiadała, w pierwszym odruchu wyrzuciła je do kosza. Później jednak uwierzyła w nie i wierzy do dziś, a taką wiarę szerzy wszędzie, gdzie się pojawia. Pytam więc, dlaczego dała się przekonać i komu? Dlaczego w pewnym momencie uwierzyła SB i rozsyłała przekazane jej fałszywki? Po drugie, w jakiej Solidarności działała i jakie miała zasługi Pani Walentynowicz, skoro nazywana jest "matką Solidarności"? To jasne, że przywrócenie jej do pracy - i mnie - było jednym z pretekstów do ogłoszenia strajku w 1980 roku, ale później Pani Walentowicz nie uczestniczyła już w walce "Solidarności". Swoją walkę toczyła, ale chciałbym wiedzieć w imię czego i z kim? Nam nie pomagała. Jaka była jej rola w latach 80., bo Solidarność wiele korzyści z tej roli nie miała. Matką jakiej "Solidarności" jest więc nazywana? Może ja nie wiem o istnieniu jakiejś innej. "Solidarność od początku istnienia działała na zasadach demokracji. I to w wyniku tych zasad Pani Walentynowicz została wykreślona z listy członków przez legalne struktury Związku. Czy można mieć pretensje do kolegów ze Związku, którzy nie chcieli w swoich szeregach osoby kalającej własne gniazdo ku uciesze komunistów? Z tego samego powodu I Walne Zebranie Delegatów Związku w lipcu 1981 roku - 600 osób reprezentujących ponad 370 tys. członków - nie wybrało Pani Walentynowicz na I Zjazd Krajowy. Bezpieka tak pisała o niej w swoich raportach, a cytuję z dokumentu SB dostępnego w internecie wydanego w Gdańsku, dnia 08.12.1983: Anna Walentynowicz "starała się wykorzystać wszystkie spotkania z członkami NSZZ "Solidarność", sympatykami tego związku oraz ludnością wielu regionów naszego kraju do szkalowania, ośmieszania, wytykania nieudolności władz administracyjnych kraju, oraz członków PZPR, nie szczędziła również wielu słów krytyki pozbawionej jakiejkolwiek argumentacji w większości bezpodstawnej i szkalującej czysto związkowy nurt NSZZ "Solidarność". I dalej czytamy: "W trakcie powyższych spotkań nawiązywała ona liczne znajomości w większości z osobami znanymi naszej służbie z długoletniej wrogiej działalności. Postawa reprezentowana przez A. Walentynowicz oraz dyskredytowanie wielu postępowych działaczy związkowych NSZZ "Solidarność" było jedną z głównych przyczyn pozbawienia wymienionej mandatu delegata na I Zjazd NSZZ "Solidarność", oraz wykluczenia jej z Komisji Zakładowej NSZZ "Solidarność" Stoczni Gdańskiej im. Lenina". W czasach walki osłabienie głównej siły opozycyjnej to było nic innego jak działanie na korzyść komunistów. I kolejny dowód. Tak donosiła bezpieka - materiały archiwalne, publikowane, ale jakoś nie zauważone: "Z posiadanegorozpracowania operacyjnego wynika, że po konferencji prasowej rzecznika rządu w dn. 24.10. br figurantka (czyt. A. Walentynowicz) /zgodnie z założeniami planu opracowanego na Wydziale II Biura Studiów/ nasiliła ataki na Lecha Wałęsę. W rozmowach z wieloma osobami podkreślała ona, że Wałęsa jest niekonsekwentny w swoich przemówieniach obiecując ludziom różne rzeczy i nie dotrzymując następnie słowa". Czyj plan był tu więc realizowany? Czy plan "Solidarności", czy kogoś innego? I dalej czytamy w kwitach bezpieki: "Ponadto w rozmowach ze swoimi znajomymi sugeruje, że należałoby powiedzieć "Lechu obiecałeś dać, gdzie są te pieniądze - nie ma tych pieniędzy - won, my ciebie nie uznajemy" - mówiła Pani Walentynowicz w 1985 roku. Dziś koledzy nazywają Panią Walentynowicz "matką Solidarności. Nie odbieram nikomu zasług, ale żądam prawdy i wyjaśnień po latach! Jedno wyjaśnienie - pieniądze, o których mowa powyżej to też była od początku do końca akcja SB, w której wykorzystano Walentynowicz przeciwko mnie. Są na to dowody. Po trzecie wreszcie, może warto cofnąć się do czasów dawniejszych. Jak więc wytłumaczyć, że Pani Walentynowicz należała do Związku Młodzieży Polskiej, szefowała stoczniowej Lidze Kobiet jeszcze w latach 60. Była nawet przodownicą pracy, dostała mieszkanie, pojechała na festiwal młodzieży do Berlina. Dorobiła się w tamtych czasach czterech krzyży zasługi PRL! Nie są to najlepsze dowody opozycyjnej karty. Nie wiem, na ile takie doświadczenia wpływały na jej działalność w latach 80. Chcę wierzyć w szczere nawrócenie na ideały antykomunizmu. Wytłumaczyć antysolidarnościowych zachowań z lat 80. lat w czasach prawdziwej morderczej walki - nie potrafię. Felieton dla Wirtualnej Polski ----- Original Message ----- Sent: Wednesday, August 19, 2009 7:13 AM Subject: Re: Fwd: Moj glos do dyskusji w sprawie p. Jaruzelskiego i
Kuklinskiego piątek, 24 sierpnia 2007, reakcja
|
Nasza Czeladź![]() Utwórz swoją wizytówkę |