|
Działacze w Ojczyźnie i na emigracji politycznej. Lech Wałęsa, Gdańsk.
Blog > Komentarze do wpisu
Leszek Skonka: Próbowano chyba poprosić więcej działaczy „S”,
----- Original Message ----- From: Pamiec Narodu Sent: Thursday, May 18, 2006 9:19 AMSubject: Czy już można mówić prawdę o Solidarności?
ROZLICZENIE „SOLIDARNOŚCI” Wrocławska Telewizja zaproponowała mi udział w programie rozliczeniowym z działalnością „Solidarności” we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku. Wyraziłem chętnie zgodę, bo temat wydawał się ważny, potrzebny i oczekiwany od 25 lat przez społeczeństwo. Wciąż bowiem istnieją skrajne oceny roli i wielorakich skutków tej organizacji i wydarzeń z nią związanych . Ewidentnym przykładem tego były w sierpniu 2005 alternatywne obchody 25 rocznicy strajków i powstania „Solidarności”. Liczyłem więc na to, że może uda się wreszcie po 25 latach nakazu milczenia powiedzieć prawdę, a przynajmniej zbliżyć się nieco do niej. Uważałem, że po 25 latach dorosło i dojrzało nowe pokolenie, które powinno poznać prawdę o tamtych wydarzeniach, ich sprawcach, o ich osiągnięciach, sukcesach, a także o błędach i niepowodzeniach. M.in. dlatego, by nie popełniać podobnych błędów w przyszłości. (6) Niestety rozczarowałem się i chyba nie tylko ja. Redakcja Telewizji nie miała wcale zamiaru przybliżyć ludziom prawdy, ale utwierdzić w przekonaniu, że wszystko odbywało się w minionym ćwierćwieczu prawidłowo, tak, jak powinno, tylko byli przywódcy i działacze nie powinni się ze sobą tak głośno kłócić, wzajemnie obwiniać, zwalczać, bo to psuje pozytywny, sielankowy obraz przeszłości. Przypomniała mi się niedawna surowa, ale dość trafna ocena mediów, a zwłaszcza telewizji, że nadal kłamie. Oto fragment tej oceny: „Jeśli chodzi o tzw. środki przekazu, to mamy tam do czynienia z różnymi rodzajami kłamstwa w rodzaju komunistycznym – a więc kłamstwo dla celów politycznych.(...) Ludzie, którzy nauczyli się za czasów rosyjskich, że praca w telewizorze polega na okłamywaniu tzw. ( przez komunistów) ludności. ( ...) kłamią jak się da i ile się da. W telewizorze kłamią nie tylko programy telewizyjne – także rozrywkowe, literackie, muzyczne, jakie tylko są. Gdyby w telewizorze powiedzieli, że Mickiewicz napisał Pana Tadeusza, a Chopin koncert f-mol , to też byłoby to kłamstwo. Telewizja ma w sobie coś z króla Midasa, tyle, że czego się dotknie, zmienia się nie w złoto, lecz w gówno. Ten rodzaj kłamstwa wydaje się zresztą niezbyt ważny, ponieważ jest oczywiste, że telewizja kłamie. Ważniejsze i ciekawsze jest kłamstwo tych, którzy opisując Polskę – nie bardzo wiedzą, że kłamią . IAR/PAP, MFi / 2003-11-11 16:15:00 Mimo tych krytycznych ocen wziąłem udział w audycji telewizyjnej. 7 maja, w niedzielę, w TV Wrocław odbyło się spotkania z byłymi działaczami wrocławskiej „Solidarności” pod roboczym tytułem „Rozliczenie „Solidarności”. Próbowano chyba poprosić więcej działaczy „S”, tamtego okresu, m.in. Józefa Piniora, Leszka Budrewicza i innych, ale się nie zjawili. W rezultacie w spotkaniu udział wzięli: Władysław Frasyniuk, dr Kornel Morawiecki i ja - Leszek Skonka. Na Sali była także publiczność. Prowadząca nagranie wyraźnie faworyzowała Władysław Frasyniuka i Kornela Morawieckiego. Najpierw dopuściła solo Frasyniuka i pozwoliła mu na długi monolog zakończony dialogiem z nim. Frasyniuk obszernie mówił o sobie, to co zawsze, o osobistych osiągnięciach, wyolbrzymiając je i przypisując sobie zasługi innych działaczy np. że to on zorganizował i przewodził strajkiem sierpniowym, a następnie kierował całym Zarządem Regionu, jak walczył w stanie wojennym i odbudowywał Związek na Dolnym Śląsku… Przedstawił sielankowy obraz stosunków panujących w „Solidarności”, a przemilczał skrzętnie spory i walki wewnętrznej, przyczyny konfliktów wśród członków i działaczy, błędy i niepowodzenia. Nie wspomniał o swoich w stanie wojennym związkach z gen. Czesławem Kiszczakiem i współpracy z SB w przygotowywaniu rozmów w Magdalence i przy „okrągłym stole”. (8) Po zakończeniu wystąpienia Frasyniuka redaktor prowadząca nagranie dopuściła do głosu dra Kornela Morawieckiego i mnie. Najpierw pozwoliła Kornelowi Morawieckiemu odczytać oświadczenie z KOR- owskiego Biuletynu Dolnośląskiego sprzed strajkiem przed 25 laty, które zawierało werbalne poparcie strajku na Wybrzeżu. Nie wiadome było czemu to miało służyć, co miało to znaczyć? Czy tylko by zabrać czas. Mnie dopuszczono na krótko do głosu i przerywano, gdy chciałem udowodnić, że Frasyniuk kłamie i unika odpowiedzi na konkretne pytania dotyczące przebiegu strajku w sierpniu 1980 we Wrocławiu, ludzi, którzy te strajki organizowali, nimi kierowali, a po ich zakończeniu zostali brutalnie usunięci za związkową działalność przez kierownictwo „Solidarności” opanowane przez KOR i inne siły antyrobotnicze i antyzwiązkowe. Redaktorka uważała, że podnoszenie przeze mnie tych spraw, zwłaszcza genezy strajków i ich skutków, to akcenty polityczne, a ona chce uniknąć polityki. Byłem dobrze merytorycznie, na piśmie, przygotowany do dyskusji, toteż próbowałem, ale bezskutecznie podnieść ważne problemy, m.in. przekonać na podstawie dowodów, że strajki w sierpniu miały charakter wyłącznie ekonomiczno-społeczny i przebiegały pod hasłem – socjalizm tak, wypaczenia – nie; że po zakończeniu strajku kierownictwo „Solidarności” zaniechało realizacji owych 21 postulatów i przekształciło ruch związkowy w partie polityczną, że od początku było nastawione antyrobotnicza, anty pracowniczo, a po ustaleniach w Magdalence i przy ‘”okrągłym stole” stawała się coraz jawniej antyspołeczne, antynarodowe, a nawet antypolskie. Właśnie dzisiejszy działacze polityczni wywodzący się z dawnego kierownictwa „Solidarności” nie chcą dopuścić do ujawnienia prawdy o przeszłości, o przyczynach, przebiegu i celach strajków, przyznać, że ludzie pracy domagali się wówczas polepszenia warunków życia, większego i faktycznego udziału w rządzeniu w państwem „robotniczo-chłopskim”, a nie anty-pracowniczego kapitalizmu. Dlatego protestowali pod hasłem – „Socjalizm – tak, wypaczenie – nie; „więcej socjalizmu - mniej wypaczeń”. Natomiast kierownictwo „Solidarności” zmieniło to hasło, które w ich programie wyrażone było odwrotnie:„ więcej wypaczeń- mniej socjalizmu”. Różnica między związkami pracowniczymi , a partiami politycznymi jest diametralnie różna, co kierownictwo „Solidarności” uparcie przemilczało. Każdy związek zawodowy był i jest zawsze tworzony przez ludzi pracy w celu obrony ich interesów przed pracodawcami, a każda partia, każdy ruch polityczny, zawsze powstaje i dąży do uczestniczenia w sprawowaniu władzy. Chciałem zacytować na poparcie tego stwierdzenia wypowiedź Jana Pawła II, który skrytykował „Solidarność” za wejście w politykę i tym samym poniechanie obrony ludzi pracy. czwartek, 18 maja 2006, reakcja
|
Nasza Czeladź![]() Utwórz swoją wizytówkę |